10 lipca 2012 r. odbyła się długo wyczekiwana przez wielu fanów kolarstwa szosowego pierwsza z dwóch edycji Tour de Pologne amatorów. Na starcie nie zabrakło jednego z naszych zawodników - Piotra Cierpiała, który zajął bardzo wysokie 4 miejsce OPEN i 2 w kategorii!

Najszybszym zawodnikiem tego dnia był Piotr Sułek, który pokonał przygotowaną trasę w 1:01:16h. Drugim zawodnikiem na lini mety był Radosław Lonka tracąc do pierwszego zaledwie 43 sekundy. Trzeci czas dnia uzyskał Jakub Jabłoński (1:03:21), wyprzedzając Piotrka o 2 sekundy!
Relacja Piotrka:
Decyzję o starcie podjęliśmy bardzo spontanicznie. Szczerze mówiąc to jeszcze w niedziele nie wiedziałem, ze Tour de Pologne amatorów jest we wtorek i w dodatku trasa przebiega przez miejscowość w której aktualnie się znajdujemy. Szybkie czytanie regulaminu i w poniedziałek miałem swój numer startowy i znałem większość trasy . Nigdy wcześniej nie startowałem na szosie więc miałem lekkie obawy co do jazdy w ciasnym peletonie. We wtorek wcześnie udaliśmy się do Jeleniej Góry. W miasteczku TdP roiło się od nakręconych kolarzy amatorów, którzy tylko czekali na godzinę 9. Szybka rozgrzewka i ustawiam się w sektorze startowym. Sektor 1 jest jeszcze dość pusty więc zamuje swoje miejsce i czekam na to co wydaży się później.
Spiker rozmawia z gośćmi zaproszonymi do sektora vip, czas mija całkiem szybko. W końcu nadchodzi od dawna upragniony moment startu. I ruszyliśmy! Napoczątku peleton dość mocno się rozciąga jednak zaraz po opuszczeniu Jeleniej Góry jedziemy już zwartą grupą. Jadę bardzo ostrożnie, bojąc się wywrotki jadę po zewnętrznej z lewej strony. Dzięki temu uniknąłem kraksy, która miała miejsce zaledwie kilka kilometrów od startu. Stwierdzam, że na przodzie peletonu jadą doświadczeni zawodnicy, którzy dobrze radzą sobie w peletonie i są bardzo małe szanse na zczepienie się z kimś i wywrotkę. Jedzie mi się dobrze, tempo ciągle rośnie, w pewnym momencie postanawiam spróbować swoich sił i odjechać samotnie, aby uniknąć ścisku na zjeździe. Mijają kolejne kilometry podjazdu, ludzie spacerujący po Karpaczu dodają nam sił swoim dopingiem. W końcu dojeżdżam do stacji paliw, przy której jest skręt na Orlinek. Wiem co mnie czeka mimo wszystko nie zmniejszam tempa. Doganiam kolejnego zawodnika i mijam linię późniejszej premigórskiej jako 3. Dodaje mi to motywacji do dalszej jazdy, lecz wiem, ze teraz przede mną jeszcze tylko krótki podjazd pod świątynię Wang i długi zjazd do Sosnówki. Jadę bardzo ostrożnie, mając świadomość, że najważniejszy start sezonu jeszcze przede mną. Udaje mi się zjechać bez większych problemów. Za zjazdem dochodzi do mnie Tadeusz Korzeniewski i razem jedziemy ostatnie kilometry wyścigu. Na 200 metrów przed metą zawodnik Corratec Team atakuje i zostawia mnie w tyle. Mimo to przekraczam linię mety jako 4!
Nigdy bym nie pomyślał, że pojadę tak dobrze, szczególnie patrząc na to, że moja kategoria wiekowa to 16 - 29 lat. Samo to powodowało, że myślałem, że jestem bez szans. Co więcej nawet nie myślałem atakować aby uzyskać dobre miejsce! Jedynym celem jaki chciałem osiągnąć tym odjazdem na podjeździe to to, aby uniknąć tłoku na zjeździe :) Cieszę się, że mogłem wziąć udział w tym wyścigu i wiem, że napewno nie będzie to mój ostatni wyścig na szosie.
Źródło: strzyzowmtb.com
Dodaj komentarz